Mecz 7: Sharks 0:2 Red Wings
Dodane przez palo dnia Maj 08 2007 05:58:24
Pięć niewykorzystanych gier w przewadze w szóstym meczu i 16 kolejnych bezowocnych power play'ów w serii z Wings spowodowało, że Sharks nie mieli czym odpowiedzieć na dwa trafienia Skrzydeł i odpadli z rywalizacji o Puchar Stanley'a.

Gospodarze mieli przewagę przez prawie całe spotkanie, o czym może świadczyć ich przewaga w oddanych strzałach (28-22) - był to pierwszy mecz w serii, w którym Wings nie byli pod tym względem lepsi. Na szczęście to nie ta statystyka decyduje o wygranej. W tej najważniejszej drużyna z Detroit okazała się lepsza, zdobywając dwie bramki, na które Sharks nie znaleźli żadnej odpowiedzi.

Oba trafienia zapisał na swoim koncie Mikael Samuelsson, a dwa punkty za asysty zanotował też Chris Chelios. Samuelsson był pierwotnie wybrany przez San Jose Sharks w drafcie w piątej rundzie w 1998 roku, lecz został oddany do New York Rangers w 2001 a do Wings trafił w poprzednim sezonie.

Pierwsza bramka padła w 16. minucie pierwszej tercji po doskonałym podaniu Johana Franzena, po którym Samuelsson stanął oko w oko z Evgeni Nabokovem, lecz oszukał go zwodem i, gdy bramkarz Sharks leżał już na lodzie, przeniósł nad nim krążek backhandem. Chwilę potem na ławkę kar powędrował Jonathan Cheechoo i Wings dostali wspaniałą okazję aby kontynuować ofensywę. Jednak po kolejnej nieudanej wyprawie Dominika Haska za bramkę mogło być 1:1. Krążek Haskowi zabrał Mike Grier i po wyjechaniu zza bramki miał ją całą dla siebie, lecz w ostatniej chwili od utraty gola Wings uratował Nicklas Lidstrom, który rzucił się na lód blokując kijem strzał napastnika Sharks.

Nie licząc tego poważnego błędu Hasek bronił bardzo pewnie przez całe spotkanie, dzięki czemu został wybrany jego pierwszą gwiazdą. Dużo pochwał należy się też obrońcom, którzy skutecznie bronili strzały i starali się uniemożliwiać gospodarzom dokładnie podawać krążek. Zarówno bramkarz jak i obrońcy czynili co do nich należy na tyle skutecznie, że ani jeden strzał nie znalazł się za plecami Dominatora.

Samuelsson podwyższył wynik spotkania na 8 sekund przed końcem tercji, kiedy po podaniu Pawła Dacjuka wjechał w tercję Sharks prawą stroną i uderzył z nadgarstka tak, że krążek przeleciał nad ramieniem Nabokowa i trafił w samo okienko bramki.

W drugiej odsłonie Sharks kontynuowali szarżę, lecz na posterunku ciągle stał Hasek. Najlepszą sytuację miał Steve Bernier, który otrzymał świetne podanie od Patricka Marleau, lecz w akcji 1-na-1 lepszy okazał się Czech. Nie licząc kilku akcji linii Pawła Dacjuka z Henrikiem Zetterbergiem i Tomasem Holmstromem (Szwedzi w tym spotkaniu bez punktu ale ich wkład w wygraną nie może być opisany statystykami) Wings prawie nie opuszczali swojej tercji, broniąc się zaciekle i starając się tylko wybijać krążki poza niebieską linię. Na kilkanaście sekund przed końcem odsłony faulował Chris Chelios, przez co Sharks mogli odpocząć przez przerwę i wrócić do gry w przewadze w pełni sił.

Niestety dla nich, doskonale radzące sobie formacje power play (2. miejsce w lidze w sezonie zasadniczym) znowu zawiodły. W całej serii z Wings Sharks tylko dwukrotnie zdobywali bramki w przewadze a mieli na to aż 27 szans. Podobnie wyglądają statystyki z pierwszej rundy przeciwko Nashville Predators.

Pomiędzy ostrymi atakami Sharks i bohaterskimi obronami Haska, Lidstroma czy Chrisa Cheliosa Wings mieli co najmniej dwie dobre szanse na zapewnienie sobie zwycięstwa. Niestety, ani Kirk Maltby w akcji sam na sam ani Dacjuk z Valtterim Filppulą w akcji 2-na-1 nie byli w stanie wyprowadzić nokautującego ciosu.

Gospodarzom nie pomogło zdjęcie z bramki, na ponad minutę przed końcem, Nabokova. Mogą się co najwyżej cieszyć, że nie stracili kolejnego gola.

Przypomnijmy, że w meczu nie wystąpił Mathieu Schneider, który został wyeliminowany z dalszej gry w playoffach z powodu złamanego nadgarstka. Do gry wrócił natomiast Brett Lebda. Na szczególną uwagę w szeregach obronnych zasługuje jednak Chris Chelios, który rozegrał kolejne fantastyczne spotkanie i spędził na lodzie aż 26 minut i 15 sekund, czyli tylko niecałe 3 minuty mniej niż Nicklas Lidstrom.

Red Wings rozpoczną kolejną rundę z Anaheim Ducks w najbliższy piątek. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w Detroit.

(foto: Jed Jacobsohn/Getty Images)
Kliknij 'Czytaj więcej', aby zobaczyć boxscore z meczu

Rozszerzona zawartość newsa
Pięć niewykorzystanych gier w przewadze w szóstym meczu i 16 kolejnych bezowocnych power play'ów w serii z Wings spowodowało, że Sharks nie mieli czym odpowiedzieć na dwa trafienia Skrzydeł i odpadli z rywalizacji o Puchar Stanley'a.

Gospodarze mieli przewagę przez prawie całe spotkanie, o czym może świadczyć ich przewaga w oddanych strzałach (28-22) - był to pierwszy mecz w serii, w którym Wings nie byli pod tym względem lepsi. Na szczęście to nie ta statystyka decyduje o wygranej. W tej najważniejszej drużyna z Detroit okazała się lepsza, zdobywając dwie bramki, na które Sharks nie znaleźli żadnej odpowiedzi.

Oba trafienia zapisał na swoim koncie Mikael Samuelsson, a dwa punkty za asysty zanotował też Chris Chelios. Samuelsson był pierwotnie wybrany przez San Jose Sharks w drafcie w piątej rundzie w 1998 roku, lecz został oddany do New York Rangers w 2001 a do Wings trafił w poprzednim sezonie.

Pierwsza bramka padła w 16. minucie pierwszej tercji po doskonałym podaniu Johana Franzena, po którym Samuelsson stanął oko w oko z Evgeni Nabokovem, lecz oszukał go zwodem i, gdy bramkarz Sharks leżał już na lodzie, przeniósł nad nim krążek backhandem. Chwilę potem na ławkę kar powędrował Jonathan Cheechoo i Wings dostali wspaniałą okazję aby kontynuować ofensywę. Jednak po kolejnej nieudanej wyprawie Dominika Haska za bramkę mogło być 1:1. Krążek Haskowi zabrał Mike Grier i po wyjechaniu zza bramki miał ją całą dla siebie, lecz w ostatniej chwili od utraty gola Wings uratował Nicklas Lidstrom, który rzucił się na lód blokując kijem strzał napastnika Sharks.

Nie licząc tego poważnego błędu Hasek bronił bardzo pewnie przez całe spotkanie, dzięki czemu został wybrany jego pierwszą gwiazdą. Dużo pochwał należy się też obrońcom, którzy skutecznie bronili strzały i starali się uniemożliwiać gospodarzom dokładnie podawać krążek. Zarówno bramkarz jak i obrońcy czynili co do nich należy na tyle skutecznie, że ani jeden strzał nie znalazł się za plecami Dominatora.

Samuelsson podwyższył wynik spotkania na 8 sekund przed końcem tercji, kiedy po podaniu Pawła Dacjuka wjechał w tercję Sharks prawą stroną i uderzył z nadgarstka tak, że krążek przeleciał nad ramieniem Nabokowa i trafił w samo okienko bramki.

W drugiej odsłonie Sharks kontynuowali szarżę, lecz na posterunku ciągle stał Hasek. Najlepszą sytuację miał Steve Bernier, który otrzymał świetne podanie od Patricka Marleau, lecz w akcji 1-na-1 lepszy okazał się Czech. Nie licząc kilku akcji linii Pawła Dacjuka z Henrikiem Zetterbergiem i Tomasem Holmstromem (Szwedzi w tym spotkaniu bez punktu ale ich wkład w wygraną nie może być opisany statystykami) Wings prawie nie opuszczali swojej tercji, broniąc się zaciekle i starając się tylko wybijać krążki poza niebieską linię. Na kilkanaście sekund przed końcem odsłony faulował Chris Chelios, przez co Sharks mogli odpocząć przez przerwę i wrócić do gry w przewadze w pełni sił.

Niestety dla nich, doskonale radzące sobie formacje power play (2. miejsce w lidze w sezonie zasadniczym) znowu zawiodły. W całej serii z Wings Sharks tylko dwukrotnie zdobywali bramki w przewadze a mieli na to aż 27 szans. Podobnie wyglądają statystyki z pierwszej rundy przeciwko Nashville Predators.

Pomiędzy ostrymi atakami Sharks i bohaterskimi obronami Haska, Lidstroma czy Chrisa Cheliosa Wings mieli co najmniej dwie dobre szanse na zapewnienie sobie zwycięstwa. Niestety, ani Kirk Maltby w akcji sam na sam ani Dacjuk z Valtterim Filppulą w akcji 2-na-1 nie byli w stanie wyprowadzić nokautującego ciosu.

Gospodarzom nie pomogło zdjęcie z bramki, na ponad minutę przed końcem, Nabokova. Mogą się co najwyżej cieszyć, że nie stracili kolejnego gola.

Przypomnijmy, że w meczu nie wystąpił Mathieu Schneider, który został wyeliminowany z dalszej gry w playoffach z powodu złamanego nadgarstka. Do gry wrócił natomiast Brett Lebda. Na szczególną uwagę w szeregach obronnych zasługuje jednak Chris Chelios, który rozegrał kolejne fantastyczne spotkanie i spędził na lodzie aż 26 minut i 15 sekund, czyli tylko niecałe 3 minuty mniej niż Nicklas Lidstrom.

Red Wings rozpoczną kolejną rundę z Anaheim Ducks w najbliższy piątek. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w Detroit.

(foto: Jed Jacobsohn/Getty Images)

7.05.07 Druzyna1T2T3T OT Koniec

San Jose Sharks

0

0

0

-

0

Detroit Red Wings

2

0

0

-

2

TERCJA 1 - BRAMKI
CzasDruzynaStrzelec - asystyWynik
15:26 DET Mikael Samuelsson - Franzen - Chelios 1:0 DET
19:52 DET Mieael Samuelsson - Dacjuk - Chelios 2:0 DET
TERCJA 1 - KARY
CzasDruzynaKara
3:11 DET Daniel Cleary: Roughing (2 min)
3:11 SJS Milan Michalek: Roughing (2 min)
6:48 DET Kyle Calder: Hooking (2 min)
9:19 SJS Joe Thornton: High-sticking (2 min)
9:19 SJS Joe Thornton: High-sticking (2 min)
15:39 SJS Jonathan Cheechoo: Interference (2 min)
TERCJA 2 - BRAMKI
CzasDruzynaStrzelec - asystyWynik
--- --- BRAK ---
TERCJA 2 - KARY
CzasDruzynaKara
3:11 DET Kyle Calder: Hooking (2 min)
19:51 DET Chris Chelios: Hooking (2 min)
TERCJA 3 - BRAMKI
CzasDruzynaStrzelec - asystyWynik
--- --- BRAK ---
TERCJA 3 - KARY
CzasDruzynaKara
3:19 SJS Scott Hannan: Roughing (2 min)
5:48 DET Kyle Quincey: Tripping (2 min)
STRZALY NA BRAMKE
Druzyna1T2T3TOTRazem
San Jose Sharks 11 10 7 - 28
Detroit Red Wings 10 5 7 - 22
STATYSTYKI BRAMKARZY
ZawodnikSAGASVSV%TOIPIM
Evgeni Nabokov (SJS) 22 2 20 91.0 58:07 0
Dominik Hasek (DET) 28 0 28 100 60:00 0