Wprowadzenie: Finał Konferencji
Dodane przez Kwiat dnia Maj 09 2007 23:07:03
Dwa gole Mikaela Samuelssona we wczorajszym spotkaniu z San Jose Sharks, oznaczają ciąg dalszy zmagań Puchar Stanley’a. Przeciwnikiem Detroit Red Wings, co nie jest zaskoczeniem, jest niezwykle silna ekipa Anaheim Ducks, która drogę do finału konferencji utorowała sobie wygrywając z Minnesota Wild i Vancouver Canucks (obie serie po 4:1). Co ciekawe zespół z Kalifornii w tej fazie rozgrywek weźmie udział już po raz trzeci w ostatnich czterech latach (tego wyczynu nie udało się powtórzyć jedynie w sezonie 2003/04). Dla porównania Wings dopiero po raz pierwszy od wygranych playoffów w 2002 roku zaszli tak daleko.

(foto: David Guralnick/Detroit News)
Rozszerzona zawartość newsa
Dwa gole Mikaela Samuelssona we wczorajszym spotkaniu z San Jose Sharks, oznaczają ciąg dalszy zmagań Puchar Stanley’a. Przeciwnikiem Detroit Red Wings, co nie jest zaskoczeniem, jest niezwykle silna ekipa Anaheim Ducks, która drogę do finału konferencji utorowała sobie wygrywając z Minnesota Wild i Vancouver Canucks (obie serie po 4:1). Co ciekawe zespół z Kalifornii w tej fazie rozgrywek weźmie udział już po raz trzeci w ostatnich czterech latach (tego wyczynu nie udało się powtórzyć jedynie w sezonie 2003/04). Dla porównania Wings dopiero po raz pierwszy od wygranych playoffów w 2002 roku zaszli tak daleko.

Co można napisać o zespole z Anaheim? Na pewno to, że prezentują styl podobny do San Jose Sharks. Są pewni swoich umiejętności, grają twardo, nieustępliwie i wysoko zaczynają atakować przeciwnika. Jednak trzeba wziąć poprawkę na to, że dysponują oni znacznie lepszym blokiem defensywnym – na czele z nominowanymi do Norris Trophy Chrisem Prongerem i Scottem Niedermayerem. Pronger (lider punktowy swojego zespołu z 11 oczkami) rok temu pokazał na co go stać strzelając spod niebieskiej linii. W tym miejscu apeluje do Todda Bertuzziego – bez głupich kar! Z kolei Niedermayer wraca do Joe Louis Arena po blisku 12 latach przerwy - jego ostatnim występem w naszej hali był mecz nr 2 finału Pucharu Stanley’a w 1995 roku, podczas którego zdobył jedną z bramek dla zwycięskich New Jersey Devils. Nie można także zapomnieć o trzecim sztandarowym defensorze Francois Beaucheminie – to właśnie on i wspomniana dwójka stanowią o sile tej formacji.

W ataku Ducks prezentują się równie wybornie co w tyłach. Ich czołowy snajper Teemu Selanne odkąd powrócił na stare śmieci z Colorado Avalanche gra wyśmienicie i raz po raz zatrudnia bramkarza przeciwnej drużyny. W playoffach może jego statystyki są słabsze aniżeli w części zasadniczej sezonu (3G, 3A), ale dzielnie wtórują mu Andy McDonald, Sami Phalsson i Ryan Getzlaf. Do tej pory cała czwórka zgromadziła na swoim koncie 11 bramek i 15 asyst. Ponadto bardzo dobrze prezentują się także tacy hokeiści jak Travis Moen, Corey Perry i Dustin Penner, którzy także są w czołówce najlepiej punktujących graczy swojej ekipy.

Kończąc wertowanie składu należy wspomnieć o obsadzie bramki. Ducks zaczęli te playoffy z Ilją Bryzgałowem w bramce. Rosjanin, która tak świetnie poczynał sobie rok temu, zagrał jedynie w czterech pierwszych spotkaniach z Minnesotą (tylko w ostatnim z nich przegrał i zanotował skuteczność niższa niż 93%). Od piątej konfrontacji z Wild między słupkami stoi Jean-Sebastien Giguere, który wrócił po kontuzji. Póki co gra on jak natchniony, przypominając wszystkim playoffy z 2003 roku, kiedy poprowadził Kaczki do finału Stanley’a.

Cała ta wyliczanka ma za zadanie pokazać w czym tkwi siła naszych przeciwników. Jak wiadomo dobry, żeby nie napisać znakomity bramkarz w playoffy to ogromna część sukcesu. Resztę stanowi wykorzystywanie takich elementów gry jak gra w przewadze i żelazna obrona podczas liczebnych osłabień. Co ciekawe po dwóch rundach sytuacja między Ducks a Wings w tych dziedzinach hokejowego rzemiosła jest dość spora. Ducks – 16,4% w PP i 94,6% w PK – Wings 15,9% i 86,9%. Statystyki o tyle niepokojące, co oddające główne atuty graczy z Kalifornii, bo w czterech bezpośrednich pojedynkach w sezonie zasadniczym sytuacją wyglądała podobnie. Mimo to, każda z ekip wygrała po dwa mecze, a o zwycięstwa przecież tutaj się rozchodzi.

Z pewnością siła gry Anaheim opiera się na zespołowości. Każda formacja wkłada coś do gry i jest ważnym ogniwem w całej tej układance. To wszystko wymieszane z indywidualnościami takimi jak Selanne czy Pronger daje póki co zabójczy efekt – ci, którzy widzieli szczególnie potyczki z Canucks wiedzą o czy mowa. Ci, którzy nie mieli tej okazji być może już nie będą jej mieć – wszystko jest teraz w rękach Skrzydeł. W końcu również i my tworzymy spójny kolektyw, w którym dominująca rolę pełnią nietuzinkowi zawodnicy w postaci Nicklasa Lidstroma, Henrika Zetterberga oraz Pawła Dacjuka.



Najskuteczniejsi wśród Ducks (po 10 meczach):
Punkty: C. Pronger 11
Bramki: A. McDonald 4
Asysty: C. Pronger 8
Kary Min: C. Perry 23
+ / -: C. Pronger/ S. Phalsson +4

Mecze w sezonie zasadniczym:
18.10.2006 - @ Anaheim - Ducks 4:1 Red Wings
2.01.2006 - @ Detroit - Red Wings 2:1 Ducks
7.02.2006 - @ Anaheim - Ducks 4:2 Red Wings
26.03.2007 - @ Detroit – Red Wings 1:0 Ducks

(foto: David Guralnick/Detroit News)